Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ostatni weekend a dokładnie 7.11.2015 upłynął pod znakiem Maratonu Górskiego (Maraton Beskidy) jednego z najstarszych maratonów w Polsce. Tym razem, o dziwo świeciło piękne słońce, choć tradycyjnie maratończycy przemierzali dystans co najmniej w mżawce i oparach mgły :) i przez chwilę przemknęła mi myśl, że będzie to inny maraton niż poprzednie.

Nie pomyliłam się :) Już na 15 km powierzono mi, a właściwie podrzucono :) gościa specjalnego Maratonu Beskidy, słowackiego górala, który organizuje podobne imprezy u siebie na Słowacji. Góral, jak to góral wystąpił w stroju prawie ludowym i nie byłoby może nic dziwnego gdyby nie fakt iż:

1. Vladislav (bo tak na imię szacownemu gościowi) okazał się niespożytym gadułą i nadawał o słowacku bez przerwy (pardon mała przerwa była na Skrzycznem gdy nasz gość Baca postanowił...zakurzyć papieroska :). Bariera językowa po 25 km właściwie zaniknęła i zaczęłam rozumieć co gość mi przekazuje i nawet składnie odpowiadać, starając się godnie reprezentować kraj.

2. Dzięki Bacy i konieczności ciągłej konwersacji spaliłam 3 x więcej kalorii niż zazwyczaj i musiałam w trakcie mocniej dożywiać swój organizm, ale za to dotlenienie super i cały czas marsz w strefie tlenowej 

3. Nasz Baca wystartował w 2 ortezach na kolanach i jak już udało mi się zrozumieć co gość do mnie mówi dotarło do mnie ze jest po operacji rzeczonych kończyn! Brawo Baca! A na mnie padł blady strach i o 100% zwiększyła się moja odpowiedzialność za Gościa. Tyle stresu na raz ...

Nasz wspólny maraton przebiegł w uroczej atmosferze wymiany polsko-słowackich myśl, kontemplacji przyrody, dotlenianiu się, wspieraniu na trudniejszych odcinkach i w końcu na nauce prawidłowej techniki (a co, edukacja zawsze w cenie!), choć nasz Baca niestety nie miał właściwych kijów do nordic,za co głównemu organizatorowi po zakończeniu marszu solidnie się ode mnie dostało!

Maraton inny niż poprzedni ale pełen super wspomnień. Nawet jak na takie tempo nie było źle z czasem: ukończyliśmy maraton w 6:39, miejsce 19 wśród kobiet i 6 w mojej kategorii wiekowej.